Strona główna > feminizm, polityka > Pech czyli o kobietach w polityce

Pech czyli o kobietach w polityce

Grudzień 1, 2006 Dodaj komentarz Go to comments

Jacka Kurskiego prześladują pech, niefortunne zbiegi okoliczności i przypadki losowe (i Platforma Obywatelska, i Sekielski z Morozowskim…). Oto przykład:

W sprawie, która legła u podstaw mojego obecnego wizerunku, czyli w sprawie dziadka Donalda Tuska, to ja i PiS zostaliśmy zaatakowani. To była skrajnie nieudana operacja socjotechniczna Platformy Obywatelskiej, zaplanowana od początku do końca, by wbić w ziemię Lecha Kaczyńskiego.

No właśnie. Ponadto ciemny lud, brak dowodów to najlepszy dowód, i inne takie. Pech, niefortunne zbiegi i przypadki. Same nieszczęścia. Może należałoby rozważyć, czy iluminacja w stołówce też się do nich zalicza.

A teraz jeszcze okazało się, że dziennikarze manipulują wypowiedziami biednego pechowca. Zadali mu pytanie, on na nie odpowiedział, a jak to puścili, to się okazało, że wypaczyli jego intencje. Otóż Jacek Kurski zapytany o parlamentarzystki odpowiedział: To kobietony. Spytajcie statystycznego mężczyznę, choćby z sejmowych korytarzy, czy chciałby z nimi spędzić trochę czasu. Ja – nie. I podał przykład kobietona: – Hanna Suchocka, była premier, odniosła wielki sukces w polityce. Ale czy ktoś chciałby z nią znaleźć się na bezludnej wyspie? Jasne. Przecież wszyscy wiedzą, że jedynym kryterium tego, czy kobieta powinna zaistnieć w polityce, jest to, czy mężczyźni chcą spędzić z nią trochę czasu sam na sam. Zwłaszcza tacy wspaniali mężczyźni, jak Jacek Kurski.

Gdyby przyjąć, że w polityce powinni działać tylko mężczyźni atrakcyjni fizycznie dla kobiet, to niewielu obecnie działających polityków miałoby szansę. Jacek Kurski i jego idol chyba też nie.

Jacek Kurski już zresztą przeprasza za zaistniałą sytuację na swoim blogasku. Ciekawie zresztą to formułuje.

Moja wypowiedź, niezbyt zgrabnie, dotknęła ceny jaką płacą kobiety za sukces w wielkiej polityce. Otóż twierdzę, że polityka jest sportem na tyle twardym, brutalnym czy wręcz ekstremalnym, że wymaga od kobiet chcących odgrywać kluczową w niej rolę – przyjęcia niektórych męskich cech, np. zimnej logiki, wyrachowania, braku spontaniczności, swoistej maskulinizacji zachowań, która niekoniecznie musi się mężczyznom podobać.

W żadnym wypadku moja wypowiedź nie dotyczyła moich koleżanek parlamentarzystek ze wszystkich klubów. Uważam je za urocze, bardzo kobiece i dziękuję, ze są takie jakie są.

Nie było też moją intencją obrażenie kogokolwiek. Wszystkich, którzy w wyniku złośliwości Teraz My, mogli poczuć się dotknięci, moją wypowiedzią, w szczególności panią Hannę Suchocką -przepraszam.

Oczywiście, że zawinili dziennikarze z „Teraz My”. I prześladujący Jacka Kurskiego pech. A wczytując się w jego przeprosiny można zastanowić się nad kilkoma rzeczami. Czy wg niego kobieta w polityce robi się niekobieca dopiero wtedy, kiedy chce odgrywać kluczową rolę? Np. zostać premierem? Na szczęście jak sobie siedzi cichutko albo zabiera głos w sprawach mniej poważnych, to jej kobiecość na tym nie ucierpi. Postęp, panie. Kiedyś kobiety nie miały prawa głosu, i bano się, że samo głosowanie źle wpłynie na ich kobiecość, a teraz już mogą siedzieć w Sejmie i uroczo wyglądać, i nawet to nie wpływa. Poza tym Jacek Kurski nie odmawia kobiecości koleżankom parlamentarzystkom i dziękuje im za to, że są takie, jakie są. A sądząc po wcześniejszym akapicie są takie dlatego, że nie odgrywają kluczowej roli w polityce. To za co dziękuje? Może za to, że mu nie robią konkurencji?

I uwaga na marginesie. Ewolucję poglądów Hanny Gronkiewicz-Waltz na feminizm opisała Agnieszka Graff w „Świecie bez kobiet„. W wywiadzie przedrukowanym przez Gazetę nowa prezydent Warszawy mówi, że feminizm jest jej bliski i dodaje: „Im dłużej żyję, tym częściej, niestety, dostrzegam rozmaite przejawy dyskryminacji kobiet. Irytujące jest dla mnie na przykład to, że z pobłażliwością patrzy się na kobiety w polityce„. Rzeczpospolita ironicznie komentuje tę wypowiedź:

Rzeczywiście to musi być przykre, zwłaszcza dla kogoś, kto od wielu lat zajmował wysokie stanowiska w administracji państwowej, na uczelni, a nawet w polityce.

Znamy, znamy. Skoro jednej się udało, to znaczy, że nie ma dyskryminacji. I kobiet w polityce nie traktuje się pobłażliwie, bo Suchocka była premierem. Najwyżej któryś z panów się zachwyci, że „nasze posłanki są ładniejsze, niż posłanki z tamtego klubu”, Korwin coś wesołego powie, Kurski coś chlapnie…

Kategorie:feminizm, polityka
  1. Grudzień 2, 2006 o 10:00 am

    mysle, ze Kurskim nie nalezy sie przejmowac, to pajac. Patrzac z jego prymitywnego punktu widzenia, to on, Kurski, jest zniewiescialym mezczyzna. Mowi za glosem swoich emocjami, afektow, etc., plotkuje.

    co do feminizmu, to osobiscie jestem przeciwko, a przynajmniej obiegowemu pojeciu feminizmu. Gdyby feminstki reprezentowaly poglad tak feministycznej Heleny Cronin (jej teksyt mozna znalezc na edge.org i LSE – London School of Economics and Politica Science), to nogami i rekoma wspieralbym ten ruch. Jestem za rownouprawnieniem, do dzis nie moge zrozumiec, dlaczego kobieta manizsza emeryture od mezczyzny, dlaczego na podobnym stanowisku zarabia mniej, etc. dlaczego tylko teleruje sie je w polityce, a nie akceptuje na rowni z mezczyzna. ale sa tez ciemne tego strony.

    Przymus w USA, ze w zarzadzie, lub na dyrektorskim stanowisku musi byc kobieta, czarny. Mysle, ze jest uwlaczajace. Przynajmniej takie byloby dla mnie, gdybym byl kobieta. Otrzymalem stanowisko dla czego? dla bycie kobieta, czy dlatego, ze jestem dobry(a). Podobnie na uczelniach, nie spotkalem kobiety-feministki (nalezy dodac, ze sa kobiety i to jest ich sporo, ktore byc moze sa feministkami, ale nie manifestuja tego ostentacyjnie, a tu o takiemi chodzi – ostentacyjne feministki), ktora zajmujac sie tzw. feminizmem (lub ogolnie gender studies) mialaby cos ciekawego do powiedzenia. Na LMU, wydziale filozofii jest pewna dama, ktora nic innego juz nie robi tylko wprowadza „dobre” zasady na wzor amerykanski. Oczywiscie pojawia sie na niemal wszystkich, wazniejszych wykladach, a poziom jej pytan jest zatrwazajaco niski. Pozniej zreszta bywaja one przez dluzszy czas obiektem dowcipow i to zarowno wsrod mezczzn jak i kobiet (zeby nie bylo, ze jestem stronniczy). jej postulaty, jak wprowadzenie niemieckiego odpowiednika „s/he” w tekstach niemieckich, to po prostu ignorancja z zakresu jezyka (amrykanskie feministki rowniez). przez caly okres zdobywania komptencji jezykowej czlowiek okresla siebie jako jedna z dwoch grup kobieca lub meska, a zatem one/ona i oni/on. dlaczego zatem kobiety nie uzywaja „she” a meczyzni „he”, to jest naturalne podejscie.

    podchodzmy do wielu spraw od strony naturalistycznej, a wiele roznic u kobiet i mezczyzn ujawni sie jak na tacy. wowczas wyjdzie dlaczego pewnych rzeczy nie mozna oczekiwac od mezczyzn, a pewnych od kobiet. to jest wlasnie podejscie Heleny Cronin i za to ja cenie i to bardzo.

    a na marginesie, kobiety nawet nie zdaja sobie sprawy w ilu dziedzinach mezczyzni rowniez bywaja dyskryminowani.

  2. Grudzień 2, 2006 o 7:34 pm

    Nie wiem jak to jest ale zawsze tlumaczenia takich mizoginów jeszcze bardziej ich pogrążają ….

  3. Grudzień 2, 2006 o 10:31 pm

    Przełamywanie stereotypów w postaci tzw. dyskryminacji pozytywnej może się wydawać bardzo niedobrą sprawą, ale głównie temu, kogo bariery płci, koloru skóry czy czegokolwiek innego nigdy nie dotyczyły. Bogaty biały mężczyzna czy bogata biała kobieta będą mieli prawdopodobnie poważne problemy z wczuciem się w sytuację np. osoby dyskrminowanej ze względu na pochodzenie społeczne. Bo czy tego się chce czy nie o sukcesie nie decyduje wyłącznie „jakość” naszego jestestwa, ale również kultura, w której żyjemy, która definiuje nas tak, a nie inaczej (np. głupi Polaczek), przez co potem stosujemy skrót myślowy i krzywdzimy często jednostki. Popieram dyskryminację pozytywną zwłaszcza w sferze edukacji (szczególnie przedmiotów ścisłych) dla kobiet. Nie dlatego, że uważam, że kobiety są głupsze z matematyki, więc trzeba im obniżyć wymagania, ale dlatego, że przez wieki ludzkość przyzwyczajała i wychowywała kobiety w poczuciu, że ona się do matematyki nie nadaje. To samo dotyczy polityki. Jest to problem bardzo złożony, więcej niedługo na moim blogu🙂

  4. Anonim
    Styczeń 4, 2007 o 5:14 pm

    szkoda słów

  5. Maj 2, 2007 o 7:11 pm

    Każdy ma prawo uważać,co chce.To nie Kurski lecz ty się wypowiadasz na temat tego co być powinno.On mówi o tym,że mu się parlamentarzystki nie podobają,a to o tym,że on chce wybierania do parlamentu kobiet ze względu na to czy mu się podobają.Za dużo ideologizujesz i potem widzisz świat przez ten pryzma.

    Co do dyskryminacji to nigdy nie jest pozywywna.Chciałabyć pozystywnej dyskryminacji,która by ci kazała stracić stanowisko z powodu płci?!

    Kobiety w obecnych czasach zostały pozbawione obowiązków i wmawia im się,że ich ambicja powinny polegać na zabieraniu mężczyznom,na wykorzystywaniu ich.

    Sytuacja mężczyzn w społeczeństwie jest tragiczna.
    Żyją 10 lat krócej,częściej palą i piją i stanowią 80% samobójców.
    Przechodzą później na emetyture i dostają ją krócej (z powodu długości życia) mimo że to głównie oni pracują.
    Wymaga się od nich pracy a nie pozwala zajmować dziećmi.
    Przyznaje się im tylko w 3% przypadków prawa rodzicielskie.Nie mają prawa do aborcji ani porzucenia dziecka po urodzeniu i zawsze muszą płacić alimenty.Nie mają urlopów rodzicielskich i są pozbawiani kontaktów z własnymi dziećmi.
    Przemoc dotyczy ich kilkukrotnie częściej.
    Są również kilkadziesiąt razy częściej umieszczani w więzieniach.
    Są częściej wyrzucani ze szkół.
    Są częściej zamykani w zakładach psychiatrycznych.
    Dyskryminiuje się ich na stanowiskach umieszczając tam kobiety,a feministki to popierają.Dyskryminuje się ich w parlamentach wpychając tam kobiety a feministki również to popierają.Dyskryminuje się ich na uczelniach i to też feministki popierają.
    Nakazuje się im służbę wojskową i uwłaczające badanie lekarskie oraz upokażające losowanie poborowego.
    Tylko oni giną na wojnach.
    W Afryce i Izeraelu kobiety służą w armiach.Nie wspominają o tym europejskie faministki,ujawniając tym swoją obłudę.
    To mężczyźni starajom się o kobiety,kupujom im kwiaty,stawiajom kolacje,kina itd.To od mężczyzny wymaga się zapewnienia satysfakcji seksualnej.

    Jest też wiele innych przykładów dyskryminacji mężczyzn i ich koszmaru. Znajdziecie je na mojej stronie.

    Pozdrawiam wszystkie feministki i nie feministki oraz mężczyzn
    Adam Hajduk

  1. Wrzesień 4, 2007 o 1:03 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: