Strona główna > biologia, nauka, uśmiech > Trudne życie naukowca

Trudne życie naukowca

Listopad 21, 2007 Dodaj komentarz Go to comments

(ale trzeba przyznać, że 6 artykułów po doktoracie i trzech postdocach to nie jest dużo)

Kategorie:biologia, nauka, uśmiech
  1. Listopad 21, 2007 o 7:18 pm

    @”ale trzeba przyznać, że 6 artykułów po doktoracie i trzech postdocach to nie jest dużo” – typowe Polskie podejście… „sprzedają na metry? idą na ilość, a nie na jakość”😉 – i co z tego, że większośc polskich naukowców ma po 300 publikacji skoro większość to nic nie wnoszące, odtwórcze lub niskiego poziomu wypociny

  2. Listopad 21, 2007 o 7:43 pm

    jasne, że jakość najważniejsza (i kolejność na liście autorów😉 ), ale przy rozsądnych szefach i projektach powinno wyjść nieco więcej. no niestety „publish or perish„… chociaż….😉

  3. Listopad 21, 2007 o 10:25 pm

    po pierwsze primo:
    przez to parcie na publikowanie porobiło się tak, że zamiast redakcje płacić autorom za porządne artykuł, każą sobie płacić za możliwość opublikowania (przynajmniej w naukach farmaceutyczno-medycznych) i publikują wszytko nie ważne czy artykuł trzyma się kupy czy nie (np. Mykologia Lekarska – jak ktoś zainteresowany podam przykłady),
    a po drugie „nakociło” się tych czasopism co nie miara – ciężko to ogarnąć nawet z wyszukiwarką pubmedu, blackwell i springerlink,
    po trzecie wymyślono durne rankingi czasopism, żeby przyciągać co bogatszych klientów😉

    Mój postulat😉
    Wiedza i osiągnięcia naukowe powinny być ogólnodostępne na zasadzie open source – każdy ma prawo wglądu, krytyki, komentarza, uzupełniania, pracy każdego ośrodka naukowego (pomijam zlecenia dla firm – choć ich archiwa też powinno się otworzyć – tyle tam skarbów w postaci nieudanych (nieudanych znaczy bez wymiernych skutków dla firmy) eksperymentów)
    znieść wymogi publikacji dla naukowców o ile wyniki swojej pracy poddadzą do oceny specjalnych komisji, które stwierdzą czy to co robią jest fabrykacją wyników, czy rzetelnymi eksperymentami…
    najlepiej, żeby założyć Europejski, AMerykański itd. serwer naukowy, na którym każdy mógłby publikować (w myśl znaczenia słowa publiakcja) swoje osiągnięcia, przemyślenia – przy okazji zrobiłoby się centrum wymiany informacji:)
    jak jeszcze coś wymyśle to się odezwę

    pozdrawiam

  4. aleks
    Listopad 21, 2007 o 11:55 pm

    Nie przykładajmy do wszystkiego jednej miarki. Jeśli ktoś pracuje np. w syntezie totalnej (czyli syntezie wielkich, skomplikowanych produktów naturalnych takich jak np. taxol), sześć publikacji to naprawdę niezły wynik. Wszystko zależy od tego, czym pan/pani naukowiec się zajmuje. Można zadać sobie inne pytanie: Co z tym panem jest nie tak, że zdecydował się na robienie trzech postdoców? Z tego co wiem, nie jest to najlepszy pomysl na rozwój kariery.

  5. Listopad 22, 2007 o 7:32 am

    @Aleks: Co z tym panem jest nie tak, że zdecydował się na robienie trzech postdoców?

    Pewnie skończył studia, jego macierzysta jednostka się wypięła na niego, bo wszytsko obsadzone znajomymi i rodziną królika, chłopak chwycił dorywczo coś co było w jego temacie i dawało jakieś pieniądze i się potoczyło…;)
    Pewnie te 6 publikacji to z tych staży podoktorskich (postdoc), czyli 2 publikacje na projekt – wydaje się rozsądne – chyba, że ktoś produkuje publikacje na zasadzie podziału eksperymentu na miliony części, z których każda jest warta osobnej publikacji.

    A swoją drogą – naukowiec do wynajęcia, płatny naukowiec, tak jak muzyk sesyjny, albo najemnik – brzmi to ciekawie.

  6. Listopad 22, 2007 o 9:15 am

    decyzja o kolejnym (3) postdocu może być też związana z niezbyt udanym pierwszym czy drugim – małe szanse na tenure track, więc wybrał kolejny postdoc w nadziei, że coś się zmieni.
    co do open access, to (choć często właśnie do tego trzeba dopłacać) całkiem sporo czasopism ma taką opcję lub jest całkiem open access. trochę w stronę tego, o czym piszesz, Pawle,(z komentarzami włącznie) idzie PLoS, zwłaszcza PLoS ONE.
    i fakt, że niektóre czasopisma biorą wszystko – tzw. „Acta Artefacta”😉 , może dzięki temu czasem publikowane są negatywne wyniki, co może być przydatne dla kolejnych grup, ale zwykły chlam też się zdarza

  7. Styczeń 19, 2008 o 8:59 am

    Wszystkie czasopisma, z których ja korzystam, mają zamknięty dostęp. W związku z tym częściowo popieram postulat Pawła K. Co do OpenSource-owości, stworzony coś w tym stylu: http://sciencecommons.org/.

    A co do zdjęcia. Jak ktoś idzie na PhD, to chyba wie, na co się szykuje, i wie, że tego chce. To prawda jednak, że płace dla pracujących naukowo są żałosne.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: