Archiwum

Archive for the ‘woo’ Category

Analiza pestek

9 sierpnia, 2017 7 Komentarzy

Foto Benson Kua

Laetril, letril, amygdalina, amigdalina, witamina B17. Stare, było też kiedyś u Barta, ale pora na więcej, nie tylko dlatego, że sezon na czereśnie się kończy. Opowieści dziwnej treści o laetrilu są w polskim internecie dość częste. I to nie tylko w jego altmedowych zakątkach – np. całkiem niedawno Rzeczpospolita zrobiła wrzutę o szkodliwości chemioterapii i cudowności laetrilu. I to nie po raz pierwszy – parę lat temu też popełniła artykuł o tym ‚cudownym’ ‚nowym’ ‚leku’ na raka, ale została wyśmiana i zdjęła go czym prędzej ze swych stron internetowych. Ślad został w komentarzu Wyborczej.

Jak już napisał Bart, historia tej niby-witaminy może zepsuć najlepszy detektor bzdetu. Nawet sam wynalazca w zależności od potrzeby prezentował różne wersje swojego odkrycia. Ale jak już wymyślił i wykoncypował, to zaczął reklamować swój wynalazek jako cudowny lek na raka. Reklama dźwignią handlu, i w latach siedemdziesiątych niby-witamina doszła do szczytu swojej popularności.

Oczywiście establishment nie jest taki głupi, jak to się różnym teoretykom spiskowym wydaje, i rózne agencje zaczęły żądać konkretnych wyników badań.

Czytaj dalej…

Kategorie:medycyna, woo Tagi: , ,

Astma, akupunktura i albuterol

8 września, 2011 9 Komentarzy

Pimp my puffer. Skarpetka na inhalator. © BeaG. Kupić można tu: http://www.etsy.com/shop/beag

New England Journal of Medicine to wielce szanowane czasopismo, z tradycjami, działające wszak od 1812 roku, i chętnie cytowane – ostatni impact factor 53. Dużo tam artykułów opisujących badania kliniczne z różnych dziedzin.

Podczas wakacji pojawiła się tam praca opisująca pewne badania kliniczne przeprowadzone na pacjentach z astmą. Astma oskrzelowa to przewlekła zapalna choroba dróg oddechowych. Ocenia się, że choruje na nią około 300 milionów ludzi na świecie.  Atak astmy jest bardzo niefajny i może się bardzo źle skończyć, ale przy właściwym prowadzeniu rokowania są dobre. A właściwe prowadzenie to między innymi podawanie odpowiednich leków. Warto zatem zawsze mieć pod ręką swój inhalatorek, kochać go, dbać o niego i ładnie ubierać. Jak odpicować inhalator, można zobaczyć na obrazku. Skarpeteczka mnie urzekła. A może ktoś ma jeszcze jakieś sugestie?

Praca, o której będzie dalej, jest ciekawa przede ze względu na to, czego się można z niej dowiedzieć o efekcie placebo. A ponieważ ostatnio znów wpadłam na jakąś dyskusję o tym, że różne ‚terapie alternatywne’ są fajne, bo wywołują efekt placebo, i jak placebo jest lekiem na całe zło, to może warto się dowiedzieć, jakie są jego ograniczenia.

Czytaj dalej…

Kategorie:medycyna, nauka, woo Tagi: , , ,

Chroniczne zmęczenie wirusem

8 czerwca, 2011 3 Komentarze

Syndrom chronicznego zmęczenia (zespół przewlekłego zmęczenia, CFS) to dość kontrowersyjna diagnoza. Stawia się ją wtedy, kiedy wykluczy się inne przyczyny przedłużającego się zmęczenia i jeszcze kilku objawów. Część lekarzy uważa, że CFS ma podłoże psychologiczne. Inni są bardziej powściągliwi i mówią tylko, że przyczyna jest nieznana, czasem dodając, że prawdopodobnie to, co diagnozuje się obecnie jako CFS, to tak naprawdę kilka różnych chorób z różnymi przyczynami. Wśród możliwych przyczyn wymienia się infekcje, problemy z powrotem do zdrowia po chorobie, i inne. Ale dalej nie będzie o trudnościach z diagnozą. Będzie o jednym z wirusów posądzanych o związki z CFS – XMRV, powtarzaniu wyników i retrakcjach. I tradycyjnie będzie tl;dr.

Emilio Longoni 'Sama'

Czytaj dalej…

Dziewięć odpowiedzi

16 Maj, 2011 39 Komentarzy

Na BdB padła sugestia, że istnieje zapotrzebowanie na notkę po polsku w odpowiedzi na tzw. 9 pytań, o które potknąć się mogą adwokaci szczepień. Zaraz tam potknąć. Prędzej pęknąć ze śmiechu… albo usnąć z nudów, robiąc copypasty z PubMedu.

Edward Jenner przeprowadzający inokulację przeciw ospie prawdziwej. G. Melingue 1879

Czytaj dalej…

Problemy króla kastratów

6 Maj, 2011 3 Komentarze

Farinelli (autor - Corrado Giaquinto)

Nie, nie będzie o Farinellim. Patrzę ja sobie przedwczoraj w mój czytnik RSS, a tu Orac Steven Novella piszą, że Rada Etyki Lekarskiej Stanu Maryland zawiesiła prawo do wykonywania zawodu lekarza Markowi Geierowi. Któż to jest Mark Geier? To ten pan, który – wraz ze swoim synem – wymyślił, że będzie leczył dzieci z autyzmu podawaniem Lupronu. Ale o co chodzi?

ResearchBlogging.org

Wśród wielu hipotez dotyczących przyczyn autyzmu pojawia się od czasu do czasu także pomysł, że istotną rolę odgrywa w tym testosteron. W tej działce pracuje między innymi Simon Baron-Cohen (tak, kuzyn Borata, i przy okazji twórca koncepcji autyzmu jako ultramęskiego mózgu). Baron-Cohen mówi jednak o wpływie testosteronu na rozwój mózgu w okresie prenatalnym.  W dość nowym artykule, w którym opisuje swoje badania – porównanie poziomu testosteronu w płynie owodniowym oraz wyników kwestionariusza dla rodziców dotyczącego cech autystycznych u 18-24 miesięcznych dzieci – twierdzi, że widoczna jest korelacja między podwyższonym poziomem tego hormonu a  nasileniem się cech autystycznych. Zastrzega zresztą, że trzeba brać pod uwagę fakt, że próbki płynu owodniowego pobierane były raz, przy okazji amniopunkcji robionej z innych powodów, a poziom testosteronu jest zmienny nawet w ciągu dnia.

Czytaj dalej…

Znam to uczucie…

9 kwietnia, 2011 1 komentarz

Skeptic in the room – Eddie Scott

Storm – Tim Minchin

Alternatywna medycyna ratunkowa

5 lipca, 2009 12 Komentarzy

Wszyscy już mieli, ale ja też chcę

Piosenka dla Jenny McCarthy

16 Maj, 2009 2 Komentarze

(via Orac i Amateur Scientist)

Update: u PanPaniscus polskie tlumaczenie tekstu

Homeopatia i skutki uboczne terapii antynowotworowej

16 kwietnia, 2009 4 Komentarze

W Bibliotece Cochrane ukazała się metaanaliza wpływu środków homeopatycznych na  skutki uboczne terapii nowotworowej.  W sumie przeanalizowano osiem badań klinicznych. Cztery nie wykazały, żeby homeopatia działała lepiej, niż placebo, a dwa były obarczone wysokim ryzykiem błędu. Dwa wykazały działanie preparatu homeopatycznego… ale czy rzeczywiście?

Czytaj dalej…

Niebezpieczeństwa zielonej herbaty

11 kwietnia, 2009 17 Komentarzy

200px-tea_leaves_steeping_in_a_zhong_caj_05Naukowcy chętnie szukają nowych leków i sprawdzają właściwości różnych ziółek. Ponieważ zielona herbata od wieków była uważana za zdrowy napój, nic dziwnego, że postanowili sprawdzić, czy tak jest, i co w niej siedzi. Szukali  między innymi odpowiedzi na pytanie, czy zielona herbata chroni przed nowotworami. Podeszli do tego z dwóch stron – po pierwsze prowadząc obserwacyjne badania epidemiologiczne, czyli porównując dane o zachorowalości na raka i o piciu zielonej herbaty w dużych grupach ludzi, a po drugie, sprawdzając, jak zielona herbata i zawarte w niej związki działają na komórki (i zwierzęta) w laboratorium.

Badania epidemiologiczne nie dały jak dotąd jednoznacznej odpowiedzi na to, czy zielona herbata rzeczywiście chroni przed rakiem. Niektóre sugerowały, że tak(Yang i in. 2007, Kurahashi i in. 2008), inne, że nie robi żadnej różnicy (Kuriyama i in. 2006, Liu i in. 2008, Zhou i in. 2008, Myung i in. 2009). Z jednej analizy wynika nawet, że picie bardzo gorącej herbaty może sprzyjać rozwojowi raka przełyku (Wu i in. 2009).

Czytaj dalej…

Kategorie:biologia, medycyna, nauka, woo Tagi:

Wielka wojna Wakefielda, czyli szczepionki MMR nie powodują autyzmu

9 kwietnia, 2009 42 Komentarze

W ciągu ostatnich kilku lat w niektórych krajach niespodziewanie wzrosła liczba zachorowań na odrę i świnkę. Wśród państw, które borykają się z tym problemem, są Wielka Brytania i Irlandia. Odnotowano tam kilkadziesiąt tysięcy przypadków zachorowań i kilka zgonów. Ale przecież dostępne są szczepionki przeciw tym chorobom, w tym MMR, potrójna szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce.

Jednym z czynników, który mógł wpłynąć na powrót tych chorób są bzdurne opowieści o straszliwych powikłaniach szczepionki MMR. Wszystko zaczęło się (oficjalnie) w 1998, kiedy to Lancet opublikował pracę Andrew Wakefielda, która sugerowała związek między MMR a autyzmem. Wakefield opisał 12 dzieci z zaburzeniami w zachowaniu zaliczanymi do spektrum autystycznego, które pojawiły się w szpitalu, gdzie pracował, ponieważ miały problemy jelitowe. Rodzice ośmiorga dzieci twierdzili, że zarówno zaburzenia jelitowe, jak i zaburzenia zachowania pojawiły się u nich wkrótce po szczepieniu MMR. Lekarz uznał, że może to oznaczać, że szczepionka MMR ma związek z powstawaniem autyzmu. Publikację poprzedziła konferencja prasowa, na której  Wakefield przedstawił swoją hipotezę. Zaproponował też rozwiązanie – stosowanie pojedynczych szczepionek.  Media ochoczo podchwyciły temat wywołując panikę wśród rodziców. I choć wiele kolejnych badań nie znalazło żadnych związków między szczepionką MMR a autyzmem, bezpodstawna panika trwała nadal.

Czytaj dalej…

Ajurweda i metale ciężkie

28 sierpnia, 2008 15 Komentarzy

JAMA (Journal of the American Medical Association) to jeden z najlepszych medycznych periodyków naukowych (jego Impact Factor za rok 2007 wynosi 25,5). JAMA publikuje artykuły z różnych dziedzin medycyny. Czasem zdarzy się tam także artykuł na temat tzw. „medycyny alternatywnej” (czyli „woo” 😉 ). Przykładowo w ostatnim numerze pojawił sie artykuł na temat ziół stosowanych w Ajurwedzie. Ajurweda to rodzaj medycyny alternatywnej wywodzący się z Indii. Uważa się, że ma co najmniej 5000 lat. Stosuje się w niej zioła i ich mieszanki, a także metale, minerały i produkty pochodzenia zwierzęcego. Dodawanie metali, minerałów i kamieni szlachetnych to Rasa Shastra.

Wspomniany artykuł jest zatytułowany „Ołów, rtęć i arsen w produkowanych w USA i Indiach lekach ajurwedycznych sprzedawanych przez internet” (Saper i in. 2008). To nie pierwszy raz, kiedy JAMA publikuje coś o Ajurwedzie. Znakomitym przykładem może być praca tej samej grupy sprzed kilku lat, pt. „Zawartość metali ciężkich w ajurwedycznych lekach ziołowych” (Saper i in. 2004), w której opisano ziołowe mieszanki ajurwedyczne sprzedawane w Bostonie. Z obydwu artykułów wynika, że 20% mieszanek ziołowych, które są sprzedawane jako leki ajurwedyczne (zarówno w aptekach, jak i przez internet), zawiera wysokie stężenia metali ciężkich takich jak ołów, rtęć i arsen. W przypadku środków rasa shastra metale ciężkie znaleziono w 40% mieszanek, a do tego ich stężenia były wyższe. Średnio wyższe stężenia metali ciężkich były też w mieszankach wyprodukowanych w Indiach. Na wyniki nie miało wpływu, czy producent leku twierdził, że stosuje się do odpowiednich regulacji, np. Dobrej Praktyki Laboratoryjnej (GLP), czy też nie.

Stężenia metali ciężkich w tych „lekach” są na tyle wysokie, że ich stosowanie zgodnie z zaleceniami powoduje przyjmowanie ilości często znacznie przekraczających bezpieczne dawki (wg zaleceń ANSI, WHO i EPA), w jednym przypadku nawet 10 000 razy. A zatrucia tymi związkami są bardzo nieprzyjemne i mogą nawet prowadzić do śmierci.

Oczywiście specjaliści Ajurwedy twierdzą, że proces przygotowywania „leków” pozbawia metale toksyczności. Proces ten polega głównie na podgrzewaniu/prażeniu metalu (i kilkukrotnym płukaniu w wodzie, oleju lub w krowim moczu), dzięki czemu otrzymuje się jego tlenki. Niestety toksykologia uczy, że tlenki metali ciężkich, np. ołowiu, są szkodliwe.  Nie ma żadnych badań dowodzących, że tradycyjne sposoby przygotowywania metali wchodzących w skład tych medykamentów naprawdę niwelują ich szkodliwość. Poszukiwania wśród dostępnej literatury wykazują, że stosowanie mieszanek ajurwedycznych niesie ze sobą ryzyko zatrucia. Opisano całkiem sporo przypadków anemii spowodowanej zatruciem ołowiem (np. Prpić-Majić i in. 1996raport CDC, 2004; Muzi i in. 2005Garnier i Poupon 2006Creemers i in. 2008 i wiele innych). W jednym z badań zaobserwowano, że objawy u pacjentów po-ajurwedycznych były poważniejsze , niż u osób, u których zatrucie ołowiem powstało w innych okolicznościach (Kales i in. 2007). Może to wynikać z tego, że w takich przypadkach ustalenie związku anemii z zatruciem ołowiem trwa nieco dłużej, bo ani pacjent, ani lekarz w pierwszej chwili nie myślą o tym, że winowajcą mogą być ziółka. Odnotowano również zatrucia zawartym w ajurwedycznych ziółkach arsenem (Khandpur i in. 2008).

Należy jednak dodać, że artykuł Sapera o metalach ciężkich w ziółkach ajurwedycznych z 2004 miał pewne efekty. Jedną z reakcji była propozycja rządu w Indiach, żeby wprowadzić badanie na zawartość szkodliwych substancji tych mieszanek ajurwedycznych, które przeznaczone są na eksport. Regulacje nie objęły medykamentów produkowanych na rynek wewnętrzny. Pisała o tym (i o innych kontrowersjach związanych z ajurwedą) indyjska prasa.

W skład Ajurwedy wchodzi także joga, która miewa pozytywne skutki (np. Galantino i in. 2008).  Poza tym prawdopodobieństwo, że sala do ćwiczeń jest pomalowana farbą z ołowiem, jest dość małe, więc nie trzeba się obawiać zatrucia metalami ciężkimi.

Dziękuję Pal MD za pełną wersję artykułu

Kategorie:medycyna, nauka, woo Tagi:

Woo w jogurcie czyli kto się boi Actimela

1 lipca, 2008 22 Komentarze

Dostałam niedawno od znajomych mail przestrzegający przed Actimelem i Red Bullem. I choć na początku uznałam to za żart, okazuje się, że niektórzy podchodzą do tego bardzo serio. Tekst szybko rozpełzł sie po blogach i forach. Częsć o Actimelu wygląda tak:

ACTIMEL dostarcza organizmowi bakterię zwaną L.CASEI. Ta substancia jest wytwarzana w naturalny sposób przez 98% organizmów, lecz kiedy dostarcza się jej dodatkowo przez dłuższy czas, organizm przestaje ją produkować i stopniowo „zapomina”, co musi robić i jak robić, przede wszystkim u osobników poniżej 14 lat.
W rzeczywistości (actimel) pojawił się jako lek dla tych niewielu ludzi, którzy nie wytwarzają tej bakterii, ale ilość tych osób okazała się tak niewielka, że lek ten okazał się nieopłacalny. By go zrobić opłacalnym sprzedano jego patent firmom żywnościowym.
Departament Zdrowia zobowiązał ACTIMEL (firmę produkującą) do zaznaczenia w swoich reklamach, że produktu tego nie należy spożywać przez dłuższe okresy i firma ta dopełniła tego obowiązku, ale w formie tak zakamuflowanej, że żaden z konsumentów nie zauważy tego ostrzeżenia.
Jeśli któraś matka decyduje się na uzupełnienie diety żywnościowej swojego dziecka ACTIMELEM, nie zauważy żadnego ostrzeżenia o niestosowności jego użycia i nie dowie się, że może powodować poważną krzywdę w przyszłości, spowodowaną manipulacjami reklamowymi, aby powiększyć zyski producentów

RAPORT PHD KHALET GEBARA MD in USA California (UCLA University)

Fascynujące, nieprawdaż? Strach sie bać… taki krótki tekst, a tyle bzdur. Aż nie wiadomo, od czego zacząć wyjasnianie, że to nie tak wygląda.

Przede wszystkim Lactobacillus casei to bakteria, bakterie to organizmy żywe, i człowiek ich nie „wytwarza”. Już Ludwik Pasteur udowodnił, że bakterie nie biorą się z niczego. Równie dobrze można więc ogłosić, że „Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej„. Owszem, w naszych jelitach mieszkają i rozmnażają się różne  bakterie (w tym i L. casei), ale robią to same, bez naszego w tym udziału. Trudno zatem uznać, że organizm człowieka może zapomnieć, jak „wytwarzać” bakterie L. casei, skoro i tak tego nie robi.

Czytaj dalej…

Uczciwsze niż homeopatia…

28 Maj, 2008 1 komentarz

„Hi. Welcome to the Placebo Store. I’m Jen. I am a mommy. It’s what I love. It’s my job to make owies go away.Whether it’s a kiss or a big hug, the magic happens immediately. This is the power of placebo. I have a baby girl and two sons. One of them always needs my comfort and the knowledge that I will make them feel better. I invented Obecalp when I realized that children might need a little more than a kiss to make it go away. Obecalp fills the gap when medicine is not needed but my children need something more to make them feel better. You’ll know when Obecalp is necessary.”

Reklama pochodzi ze strony Placebostore, znalezione dzięki BlackDuck.

Pasożyt na diecie zgodnej z grupą krwi

30 października, 2007 10 Komentarzy

Wspominałam już, czym się różnią allele genu kodującego glikozylotransferazę, które dają różne grupy krwi w układzie AB0. Układ grup krwi AB0 występuje nie tylko w naszym genomie. Przykładowo szympansy też mają grupy A i 0, ale nie mają B i AB, jednak u ludzi i u szympansów za inaktywację genu – czyli grupę 0 – odpowiadają inne, powstałe niezależnie mutacje.

Wielu naukowców zastanawia się, czy grupy krwi do czegoś służą. Od czasu do czasu pojawiają się prace, które wiążą ich występowanie z podatnością na różne choroby, także zakaźne. Przykładem może być cholera – wygląda na to, że osoby z grupą krwi 0 są bardziej podatne na biegunki wywołane przez Vibrio cholerae, niż posiadacze innych wariantów glikozylotransferazy, natomiast najlepszą ochronę przed nimi zapewnia grupa AB (Faruque i in. 1994, Harris i in. 2005). Poza tym wydaje się, że grupa 0 i A łączą się z podatnością na infekcje naszym wiernym towarzyszem, H. pylori, a grupa AB utrudnia mu działanie. Grupa 0 łączy się też z podatnością na infekcje wirusem Norwalk i jego bliskimi krewnymi, a do tego przebieg choroby jest ostrzejszy, za to grupa B chroni przed tymi wirusami. Jednak grupa 0 nie ma samych wad – prawdopodobnie utrudnia infekcję wirusem SARS. Ale to nie koniec.

Czytaj dalej…